Dwa etaty

Od kilku tygodni dni stają się coraz dłuższe, a czas do rozpoczęcia kolejnego sezonu startowego zadziwiająco szybko się kurczy. Za niespełna miesiąc będę pewnie trenował gdzieś w cieplejszej części Europy, więc to dobry czas na krótkie podsumowanie dotychczasowych przygotowań.

W październiku rozpocząłem pracę zawodową na pełen etat. Ukończenie studiów i obrona pracy magisterskiej zakończyły pewien etap w moim życiu i obecnie muszę odnaleźć się w nowej sytuacji. Czasu na trening i regenerację jest na pewno mniej, ale nie mam i nigdy nie miałem zamiaru poświęcić się kolarstwu w 100%. Teraz muszę na nowo odnaleźć balans między pracą w zawodzie i pasją, jednak wszystko da się pogodzić. O ile praca automatyka i jej efekty również sprawiają mi satysfakcję, to wiąże się ona niestety także z większą dawką stresu, który nigdy nie był moim sprzymierzeńcem (a raczej sprzymierzeńcem mojej wagi…), oraz z wyjazdami służbowymi, do czego jeszcze wrócę.

 

W grudniu tradycyjnie wystartowałem w wyścigu CX w Katowicach, który od trzech lat jest dla mnie zimowym testem dyspozycji. Wyścig OPEN dopuszczający start na rowerach MTB wygrałem trzeci rok z rzędu i nie ukrywam, że zwycięstwo na swoim terenie cieszy podwójnie (skrót relacji filmowej z wyścigu można zobaczyć tutaj). Atmosfera imprezy w katowickiej Dolinie Trzech Stawów zawsze jest wyjątkowa i niepowtarzalna – podobnie było w tym roku. Dopingowanie kategorii startujących później sprawia nie mniejszą frajdę niż ściganie się samemu. Nie bez znaczenia była także możliwość spotkania się z nowymi i starymi członkami zespołu, a w zimie takich okazji niestety brakuje. Do Volkswagen Samochody Użytkowe MTB Team dołączyli Marek Konwa, Marceli Bogusławski i Kuba Zamroźniak, czyli krótko mówiąc – krajowy TOP.

Wracając do przygotowań: testem na pogodzenie „etatu” kolarza i automatyka miała być kolejna odsłona Rapha Festive 500, czyli wyzwania polegającego na pokonaniu rowerem 500 km w okresie od Wigilii do Sylwestra. Sprzyjająca pogoda pozwoliła bez większych problemów trzeci rok z rzędu ukończyć rywalizację, jednak konieczność jazdy po zmroku zdecydowanie tego nie ułatwiła.

 

Styczeń niestety muszę spisać na straty. Ostatnie cztery tygodnie (pomijając weekendy) spędziłem na delegacji. Uruchomienie linii produkcyjnej w innym rejonie Polski wiąże się z koniecznością zakwaterowania w hotelu, a brak nadgodzin jest rzadkością. Co prawda podczas wyjazdów zabieram ze sobą rower lub buty do biegania, jednak częstotliwość ich użycia jest marna. A potem w wolnej chwili otwieram Facebooka i oglądam zdjęcia kolegów-kolarzy z krajowego podwórka MTB ścigających się właśnie w słonecznej Hiszpanii…

 

W związku z obecną sytuacją wyrabianie licencji zawodnika elity nie ma większego sensu. Potraktuję ten sezon testowo i zobaczymy, co z tego wyniknie. Być może okaże się, że takie podejście będzie miało zupełnie odwrotny skutek (forma życia?), ale życzenia zostawię na inną okazję… Pozostaje mieć nadzieję, że tok przygotowań w kolejnych tygodniach nie będzie tak bardzo zaburzony, a podczas zgrupowania z pewnością będę musiał wykonać solidną pracę, aby w sezonie móc reprezentować satysfakcjonujący mnie poziom. Najważniejsze to wszystko poukładać sobie w głowie, wtedy o dyspozycję będę spokojny.

2 thoughts on “Dwa etaty

  • Siema Michał! Też niedługo kończę studia, zabieram się do pracy lekarza i ciekawi mnie jak sobie to wszystko poukładam. Sport zawsze był mi bliski i chciałoby się z całego dnia jak najwięcej czasu wykroić na jak najbardziej efektywny trening. Jak będzie czas pokaże. Nie mniej nowy etap= nie ma nudy! Mam nadzieję, że Ci się uda dalej łączyć przyjemne z pożytecznym! Trzymam kciuki za sezon 😉

    • Cześć! Tak jak napisałem – nie ma rzeczy niemożliwych. Ja uwielbiam mieć w życiu wszystko zaplanowane (treningi, plan dnia, pory posiłków), a niestety przy delegacjach pojawia się ten element niepewności i trudności w zaplanowaniu czegokolwiek. Zacząłem doceniać te 8 godzin dziennie w ciepłym biurze… 😉 Myślę, że za kilka miesięcy będę mógł ocenić, jak mi to wszystko wyszło i przekazać jakieś rady. Dzięki za miłe słowa. Pozdrawiam! 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *