Eat, train, sleep, repeat

Zespół Volkswagen Samochody Użytkowe MTB Team w rozpoczynającym się sezonie wzmocnił skład kilkoma znaczącymi nazwiskami. Przez dwa lata razem z Bogdanem Czarnotą stanowiliśmy trzon męskiej części drużyny, więc poszerzenie składu na pewno wniesie sporo świeżości. Marek Konwa, Marceli Bogusławski i Kuba Zamroźniak to osoby, które chyba nikomu ze środowiska kolarskiego nie trzeba przedstawiać. Po wspólnym zgrupowaniu we Włoszech jestem pewien, że w nadchodzącym sezonie będzie o nich jeszcze głośniej niż w latach ubiegłych. „Młode wilki” to dla mnie zupełnie inna liga. Porównywanie „cyferek” ze wspólnych treningów boleśnie sprowadza na ziemię, ale działa również motywująco. Dodając do męskiego trio Kasię Solus-Miśkowicz, wyczuwam całkowitą dominację drużyny na krajowym podwórku XCO…

 

Pod koniec lutego w Warszawie odbyła się konferencja prasowa, na której został przedstawiony poszerzony skład drużyny oraz cele i plany na sezon 2017. Z perspektywy zawodnika była to dla mnie świetna okazja do bliższego poznania z osobami zarówno tworzącymi drużynę, jak i odpowiedzialnymi za jej funkcjonowanie, czyli przedstawicielami głównego sponsora i agencji PR. Dwa dni co do godziny wypełnione były oficjalnymi spotkaniami, sesją zdjęciową, produkcją filmu promocyjnego, a także ciekawymi szkoleniami m.in. z zakresu marki VW Samochody Użytkowe czy komunikacji z mediami. Świetna atmosfera, pyszna kawa i niecodzienne doświadczenia załagodziły wyrzuty sumienia z powodu odpuszczenia treningu. Bo godzinkę truchtania po ulicach Warszawy przed śniadaniem chyba ciężko zaliczyć jako trening?

 

Sama konferencja była zorganizowana z niesamowitym rozmachem i byłem autentycznie dumny z tego, że mogę być częścią tej drużyny. Obecność Tomasza Jarońskiego z Eurosportu wniosła równocześnie sporo luzu i profesjonalizmu, a w mojej opinii wszystko poszło co najmniej bardzo dobrze. Powtórkę transmitowanej na żywo konferencji możecie oglądnąć tutaj. W trakcie tych dwóch dni miałem także okazję bliżej przyjrzeć się naszym nowym pojazdom: Volkswagen Caravelle (czarny) oraz California (biały). Co jak co, ale komfortowy i szybki transport między zawodami to bardzo ważna kwestia. Nie będę rozpisywał się o takich oczywistych i przyziemnych sprawach jak duża przestrzeń ładunkowa czy mocny i ekonomiczny silnik. Wolałbym skupić się na obiekcie moich westchnień, czyli modelu California z łóżkiem ukrytym w unoszonym dachu i wnętrzem umożliwiającym adaptację przestrzeni pasażerów w salon czy jadalnię z prawdziwego zdarzenia. Do tego wszechobecne schowki, skrytki, stoliki, rozkładana markiza, rolety w oknach… Powtórka z karawaningu w VW Crafterze z ubiegłego roku (tutaj szczegóły) obowiązkowa!

 

Kilka dni temu wróciłem z dwutygodniowego zgrupowania we włoskich Alpach. W Riva del Garda przygotowywałem się do sezonu trzeci rok z rzędu. Niepowtarzalny klimat miejsca, sprzyjająca pogoda i niesamowite tereny pozwoliły solidnie przepracować wiele godzin na rowerze. Niestety okres bezpośrednio przed wyjazdem do Włoch stał pod znakiem niekończących się delegacji, dlatego oprócz standardowych treningów, w tym roku byłem zmuszony wprowadzić nowość w postaci porannej, godzinnej przejażdżki na czczo (a raczej na samej kawie po przebudzeniu). W codziennym wstawaniu przed wschodem słońca miałem dwóch współtowarzyszy, dlatego szybko weszło mi to w nawyk. Cudów nie ma – przejadanie stresu w pracy i ograniczony czas na trening nie pozostały obojętne na czasy pokonywania poszczególnych podjazdów w okolicach jeziora Garda. Wyjazd do Włoch pozwolił mi na nowo poukładać sobie wszystko w głowie i odpocząć, przynajmniej psychicznie. Teraz pozostaje mi tylko robić swoje i nie oglądać się na innych. Sezon zweryfikuje.

 

Tegoroczne „wakacje” były wyjątkowe także pod innym względem. Razem z nami (Volkswagen Samochody Użytkowe MTB Team) w Rivie przebywała kadra narodowa MTB kategorii juniorskiej i U-23. Środowisko kolarskie w Polsce nie jest zbyt duże, jednak z niektórymi osobami miałem okazję porozmawiać po raz pierwszy. Lubię poznawać nowych ludzi zarażonych tą samą pasją i cieszę się, że miałem do tego kolejną okazję. W takim towarzystwie nie sposób było się nudzić i dwa tygodnie zleciały strasznie szybko.

 

Pod względem treningowym również nie mogę mieć sobie nic do zarzucenia. Pogoda i zdrowie pozwoliły wykonać wszystkie treningi zgodnie z planem, a przy okazji zgubić nieco zimowego zapasu tkanki tłuszczowej. Łącznie na rowerze spędziłem prawie 50 godzin pokonując 1450 km i 18000 metrów przewyższeń. Tylko podczas zgrupowania zdarza mi się w dzień regeneracyjny przejechać przeszło 90 km… Teraz pozostaje solidnie odpocząć i kontynuować przygotowania do sezonu w kraju. Pierwsze starty tuż tuż.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *