Przegląd sezonu 2017

Kolejny sezon za mną. Był to już mój siódmy rok intensywnego ścigania i trzeci w barwach Volkswagen Samochody Użytkowe MTB Team. Sezon pełen wzlotów i upadków, z których tych drugich było chyba trochę więcej…

Zacznijmy jednak od początku. Przygotowania standardowo rozpocząłem w listopadzie po złapaniu krótkiego oddechu po ostatnich październikowych startach. Od tego czasu rozpocząłem także pracę zawodową, ale przy odrobinie determinacji czas na trening zazwyczaj udawało się znaleźć. We wpisie z początku lutego tego roku (tutaj) pisałem, że „najważniejsze to wszystko poukładać sobie w głowie” i chyba nie znajdę bardziej trafnego podsumowania. Wrócę do tego później.

Na tradycyjne wczesnowiosenne zgrupowanie w Riva del Garda (opis tutaj) pojechałem w kiepskiej dyspozycji. Robota oczywiście została zrobiona, ale to nie była forma porównywalna do tej z ubiegłego roku. Mimo wszystko uwielbiam tą kolarską atmosferę zgrupowań i intensywny rytm treningowo-regeneracyjny przez bite dwa tygodnie. Po powrocie pierwsze bolesne sprawdzenie nogi podczas wyścigu XC w Orzeszu i tydzień później wyjazd do chorwackiej Premantury na jeden z moich ulubionych maratonów (przynajmniej jeśli chodzi o scenerię wyścigu). Kwiecień to już błotne ściganie w kraju (Miękinia, Zdzieszowice, Dąbrowa Górnicza) będące przygotowaniem do pierwszego celu, jakim był Rocky Mountain BIKE Marathon. Forma przyszła w odpowiednim momencie i włoski wyścig pewnie wygrałem.

Maj oraz czerwiec to stabilna dyspozycja (tutaj opis), jednak bez fajerwerków. Udało się pojechać znośnie Malevil Cup w Czechach oraz maratony w Polkowicach czy Gliwicach, ale zdarzały się niestety również defekty (Wisła, Jelenia Góra). Uphille na Szrenicę i Śnieżkę dobitnie obnażyły różnice w stosunku do zeszłego sezonu (zarówno w temacie wagi ciała, jak i generowanej mocy).

Początek lipca kolejny rok z rzędu stał pod znakiem Bike Adventure, czyli etapowego wyścigu z bazą w Szklarskiej Porębie. Drugie miejsce w klasyfikacji generalnej i podium na każdym z czterech etapów zaspokoiły moje oczekiwania. Kolejnym startem były Mistrzostwa Polski XCO w Warszawie, z których wróciłem ze srebrem w kategorii Cyklosport. Później niestety było tylko gorzej i dopiero mobilizacja przed zbliżającymi się wrześniowymi Mistrzostwami Polski XCM sprowadziła mnie na odpowiednie tory. W ramach przygotowań wystartowałem m.in. w wymagającej etapówce Ochotnica MTB 4 Towers wygrywając wszystkie trzy etapy.

Na krajowy czempionat w Maratonie MTB do Wałbrzycha jechałem zmotywowany i przygotowany najlepiej, jak potrafiłem. Zdobyłem koszulkę Mistrza Polski w kategorii Cyklosport, jednak ogólny wynik pozostawiał wiele do życzenia (relacja tutaj). Na pewno wyciągnąłem z tego startu solidną lekcję. Kolejne wrześniowe występy to już pasmo defektów i rozczarowań (z małym wyjątkiem), do których najchętniej bym nie wracał. Sezon zakończyłem dwa tygodnie wcześniej niż początkowo zakładałem.

Jeśli chodzi o wyniki w klasyfikacjach generalnych to delikatnie mówiąc szału nie było, ale specjalnie się na nie nie nastawiałem. Ósme miejsce w kategorii Elita na dystansie GIGA cyklu Bike Maraton oraz czwarte OPEN na PRO w Bike Atelier Maraton mówi wszystko. Łącznie zaliczyłem 43 dni startowe, wygrałem 10 imprez. Wszystkie rezultaty dostępne tutaj.

Reasumując. Nie wszystko poszło po mojej myśli, a powodów takiej sytuacji może być kilka. Po pierwsze pogoda podczas większości weekendów wyścigowych zdecydowanie nie rozpieszczała. Miało to wpływ nie tylko na zużycie sprzętu, ale przede wszystkim organizmu… Kolejna sprawa to treningi – o ile czas na realizację zazwyczaj udawało się znaleźć, o tyle ich efektywność po ośmiu godzinach pracy za biurkiem była dyskusyjna. O problemach z wagą już wspominałem, o braku motywacji również kilka słów było. Mówią, że trzeba zrobić krok w tył, żeby potem móc pójść dwa kroki do przodu, więc tego się trzymajmy. Ten sezon utwierdził mnie w przekonaniu, że równie ważna co trening, regeneracja i dieta, jest odpowiednio nastawiona głowa. Bez tego ani rusz.

Klasycznie na koniec kilka słów podziękowania dla:

– Volkswagen Samochody Użytkowe – za umożliwienie kolejny rok realizowania pasji i spełniania marzeń (nie tylko tych rowerowych, szczegóły tutaj),

– rodziców – za wszelką pomoc i doping,

– managera Macieja Zabłockiego, trenera Bogdana Czarnoty, pozostałych członków zespołu – za owocną współpracę, przyjazną atmosferę w drużynie i wzajemną motywację do ciężkiej pracy,

– Scott Sports Polska – za najwyższej klasy sprzęt,

– Schwalbe, Nutrend, Trezado, Sportsbalm, Zator, Winaar, Silesia Bikes – za dodatkowe wsparcie.

One thought on “Przegląd sezonu 2017

  • Zastanawiałem się dlaczego startujesz bez licencji będąc w VSU Teamie ale jak widzę praca na etacie skutecznie utrudniła przygotowania i wyniki w Bike Maratonie to pokazały. Tak na prawdę koniec „kariery” nadejdzie jak wejdzie 3 etat czyli rodzina. Obserwując kilkanaście przykładów z podwórka MTB licencja w Polsce to trochę fikcja poza jednostkami bo z MTB utrzymać się nie da, a koniec studiów w większości wyznacza cezurę końca rozwoju. MTB to trochę zabawa w pasję, a w połowie 3 dziesiątki życia trzeba podjąć radykalne decyzje.

    PS. Dzięki za relację z Ochotnica4Towers, na jej podstawie podjąłem decyzję o starcie w edycji 2018.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *