W trasie

Najświeższe informacje o moich wynikach czy przygotowaniach przekazuję za pośrednictwem portalu Facebook (tutaj), jednak co jakiś czas chciałbym opisać je w nieco bardziej obszernej formie. Ostatni wpis publikowałem po zakończeniu Bike Adventure, czyli prawie dwa miesiące temu. Do Mistrzostw Polski w Maratonie MTB w Jeleniej Górze zostały dwa tygodnie, także to dobry moment na zweryfikowanie aktualnej dyspozycji i zdanie relacji z postępów przygotowań do imprezy docelowej.

Najważniejsze wiadomości są takie, że po kontuzji prawie nie ma już śladu i udało mi się doprowadzić masę ciała do odpowiedniego poziomu. Cieszy mnie również to, że kolejny sezon z rzędu trzymam w miarę równą, wysoką formę. Nieoceniona w tym zasługa Bogdana Czarnoty, który czuwa nad moimi treningami. Niezależnie od rangi zawodów czy konkurencji na linii startu regularnie melduję się w czołówce i nawiązuję walkę z największymi asami MTB w Polsce. Wygrałem kolejną edycję Bike Atelier Maratonu w Żarkach oraz Maraton MTB Kargula i Pawlaka w Lubomierzu, byłem drugi w Bike Maratonie w Bielawie i Bike Atelier Maratonie w Psarach (za Markiem Konwą). Warto także wspomnieć o trzecim miejscu w Skandia Maraton Lang Team w Krokowej, gdzie mimo niespecjalnie pasującej mi trasy byłem w stanie wywalczyć najniższy stopień podium.

Nie ukrywam natomiast sportowej złości po serii defektów podczas ostatniego Bike Maratonu w Myślenicach, który był równocześnie kolejną edycją Pucharu Polski w Maratonie MTB. Od startu kontrolowałem rywalizację, bardzo dobrze czułem się na stromych podjazdach w pełnym słońcu. Po ponad godzinie jazdy jechałem na czele z Pawłem Kowalkowskim, jednak na jednym ze zjazdów uszkodziłem oponę i szansa na świetny wynik uciekła wraz z powietrzem w kole… Niestety nie dane mi było sprawdzić, ile czasu jestem w stanie jechać na najwyższych obrotach – rywalizacja w Jeleniej Górze może potrwać nawet ponad 4 godziny, dlatego kluczową kwestią będzie odpowiednie zagospodarowanie energii. Tydzień temu przejechałem jeleniogórską trasę i jestem pewien, że łatwo nie będzie.

Będąc częścią drużyny wspieranej przez Volkswagen Samochody Użytkowe miałem ostatnio możliwość zrealizowania jednego ze swoich małych marzeń. Teamowy Volkswagen Crafter pełnił funkcję mojego mobilnego mieszkania przez dobry tydzień. Zawsze chciałem wybrać się w podróż kamperem i gdy tylko pojawiła się ku temu okazja, wrzuciłem do samochodu materac, lodówkę turystyczną, kuchenkę gazową, stolik i jeszcze kilka innych niezbędnych rzeczy i ruszyłem w trasę. Cały wyjazd połączony był z weekendowym ściganiem w Lubomierzu oraz we Wschowie, jednak niejako przy okazji udało mi się odwiedzić Poznań, Wrocław, Jelenią Górę i kilka innych mniejszych i większych miejscowości. Możliwość zwiedzania różnych zakątków Polski z innej perspektywy zdecydowanie przypadła mi do gustu.

Miejsce parkingowe w środku lasu, na szczycie wzniesienia bądź nad przypadkowym jeziorem czy rzeką ma zdecydowanie lepszy klimat niż najdroższy hotel, a poranna kawa i omlet ze świeżo zebranymi owocami lasu są o wiele smaczniejsze od najbardziej wypasionego szwedzkiego stołu w restauracji. Oczywiście w trakcie wyjazdu codziennie towarzyszył mi rower. Niezależność, możliwość obcowania z przyrodą i brak pośpiechu to tylko niektóre z zalet podróżowania kamperem. Należy tylko pamiętać o parkowaniu na równym podłożu i z dala od torów kolejowych (dwa różne powody dwóch słabo przespanych nocy…) oraz fakcie, że oklejony w barwy drużyny MTB sporej wielkości VW Crafter nie jest najbardziej dyskretnym samochodem na tego typu wyjazdy…

Najmniej przyjemną wiadomością z ostatnich dni była z pewnością ta o złamanym obojczyku Kasi Solus-Miśkowicz podczas treningu na olimpijskiej trasie wyścigu XCO w Rio. Na pewno mój smutek w związku z tą sytuacją jest niczym w porównaniu do samopoczucia Kasi, jednak jestem przekonany, że szybko wróci na rower i jeszcze nieraz pokaże, na co ją stać. Z całych sił trzymam kciuki za szybki powrót do zdrowia najbardziej pozytywnej i zawsze uśmiechniętej „mamuśki” z teamu!

One thought on “W trasie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *